18 kwietnia 2018

Historia Budynku Hufca

Praca autorstwa phm. Joanny Rutkowskiej 

 

„Jak często, spacerując po mieście, zastanawiamy się nad budynkami i obiektami, które mijamy? Czy znamy dzieje budynków użytku publicznego, które często są przez nas z różnych powodów odwiedzane? W zmienionej formie, jedne zniszczone, inne zrewitalizowane, próbują opowiedzieć nam historię swoją oraz ludzi, którzy w nich niegdyś mieszkali bądź przebywali. Przy ul. Partyzantów 31 w Słupsku, dawnej Blumenstrasse, stoi zapomniany budynek, którego historia wciąż czeka na odkrycie. Jest to ponad stuletnia secesyjna willa, w której dziś mieści się siedziba Komendy Hufca ZHP Ziemi Słupskiej. Przychodząc jako dziecko na zbiórki harcerskie, za każdym razem wyobrażałam sobie to miejsce jako piękny dom mieszkalny z klimatycznym kominkiem w salonie, a w głowie snułam wizje dawnego wystroju z malowidłami ściennymi i ozdobnymi stiukami. Pojęcia wtedy nie miałam, że tu faktycznie mógł ktoś mieszkać. Tak działała moja wyobraźnia, jednak nie zdawałam sobie wówczas sprawy, jak bardzo była zbliżona do rzeczywistości. Moje obecne zainteresowanie historią tejże kamienicy powróciło na początku 2016 roku. Miało to związek z tematem mojej pracy dotyczącej pocztu komendantów słupskiego hufca. Sięgając do źródeł, dowiadywałam się coraz to nowszych informacji o samym budynku. Odkrywanie kolejnych kart historii tego miejsca całkowicie mnie pochłonęło, czego efektem jest ten artykuł, który uważam za niedokończony, gdyż wiele jeszcze w tej sprawie jest do odkrycia.

Powstanie budynku i jego usytuowanie

Żadne źródła nie podają konkretnej daty powstania tego budynku, jednak analizując dawne mapy Słupska, zdjęcia panoramiczne oraz zachowane dokumenty, można ustalić przybliżony czas budowy.
Z całej dawnej Blumenstrasse zachowały się dokumenty jedynie trzech budynków, w tym niekompletne dotyczące kamienicy pod numerem 31. Można je odnaleźć w słupskim oddziale Archiwum Państwowego w Koszalinie.

Parcela, na której posadowiona jest obecnie kamienica, należała od roku 1873 do Adolfa  Muntera. Wiadomo, że była większa i obejmowała swym obszarem działkę, na której stoi budynek Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej oraz kamienice z nr 32 przy
ul. Partyzantów i 10 przy ulicy Kilińskiego. Budynek, o którym mowa w niniejszym artykule, jeszcze nie istnieje. 30 października 1903 roku posiadłość kupił Walter Schulz, który od razu zabrał się za modernizację znajdujących się tu budynków. Na planach poprowadzenia sieci gazowej do budynku nr 32 z roku 1904 oraz do budynku nr 31 (wówczas budynek gospodarczy, a obecnie BGSW) z roku 1908, miejsce, w którym posadowiona jest kamienica wciąż pozostaje puste. Również na zdjęciach i planach miasta z tego okresu to miejsce pozostaje puste. Poniżej jest panorama miasta zrobiona z wieży Kościoła Mariackiego w roku 1899, krótko przed rozebraniem ratusza na Starym Rynku. Kolejne zdjęcie jest widokiem dokładnie na interesującą nas parcelę od ul. Kilińskiego z roku 1903. Następne zostało wykonane znów z wieży mariackiej w roku 1915, kamienica przy Blumenstarsse 31 już jest widoczna. Na zdjęciu widać torowiska linii tramwajowych wybudowanych w roku 1910. Przystanek jednej z nich – zielonej – znajdował się tuż przed nowym domem Waltera Schulza

W roku 1913 Schulz wystąpił o budowę pojemnika na paliwo stałe (piec?) w podziemiach swojej parceli. Na planie zaznaczona jest brama i podjazd od strony ulicy Bergstrasse (Podgórna),  natomiast od strony Blumenstrasse widoczny jest napis “Wohnhaus”. W innych aktach znajduje się również projekt przebudowy piwnicy nowego budynku, co pozwala twierdzić, że budynek został wybudowany przed  rokiem 1913. Niestety nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące planów i budowy nowego budynku mieszkalnego. Podsumowując powyższe dociekania, najbezpieczniejsze będzie stwierdzenie, że interesujący nas budynek powstał w latach 1908 – 1912. 

Mallermeister Walter Schulz

Pisząc o secesyjnej willi przy Blumenstrasse,  nie można pominąć faktów dotyczących  jej budowniczego i mieszkańca. Niestety nie jest ich dużo i jest to temat wymagający odrębnych badań  i poszukiwań. Znane nam imię i nazwisko też nie jest ułatwieniem – to tak jakbyśmy mieli podjąć się poszukiwań  Jana Kowalskiego na terenie całego Pomorza. Walter Schulz był uznanym  mistrzem  malarskim specjalizującym się w projektowaniu i malowaniu wnętrz.

Nie wiadomo gdzie się urodził i gdzie się kształcił. Wiadomo natomiast, że brał udział w różnych ogólnokrajowych konkursach, o czym świadczy reklama firmy Schulza umieszczona w gazecie z roku 1921,  w której czytamy,  że Schulz był złotym medalistą
w 1901 r. w Gdańsku, w 1905 r. w Monachium i w 1912 r. w Koszalinie.

Walter Schulz odkupił parcelę od Adolfa Muntera w roku 1903. Po modernizacji obiektów znajdujących się na działce, zabrał się za budowę nowego budynku mieszkalnego, w którym miała również znajdować się jego pracownia projektowa. Wkrótce otworzył swój sklep z projektowanymi przez siebie tapetami w nowo dobudowanej części przy budynku
nr 32. Nieduża część jego projektów wnętrz znajduje się w Muzeum Pomorza Środkowego
w Słupsku. Część z nich można zobaczyć na wystawie “Z przeszłości Słupska”. Niestety nierozwiązana pozostaje zagadka czy owe projekty zostały zrealizowane. Jednak na ich podstawie można sobie wyobrazić jak mogło wyglądać wnętrze willi Schulza – w końcu musiała być jego wizytówką.Firma musiała dobrze prosperować, skoro Schulz mógł pozwolić sobie w kilka lat po wybudowaniu willi na jej przebudowę.Prawdopodobne jest, że Walter Schulz był członkiem towarzystwa historycznego i troszczył się o zachowane pamiątki dziedzictwa kulturowego. Interesujący jest fakt, że podczas rozbiórki starego budynku w roku 1904 odnaleziono glinianą szkatułę datowaną na koniec XVIII wieku i inne naczynia gliniane. Wszystkie w roku 1928 zostały przekazane przez Schulza do Heimatmuseum w dawnym Stolp.

Walter Schulz zmarł prawdopodobnie w roku 1933, gdyż w księgach adresowych
z roku 1934 pod adresem Blumenstrasse 31 widnieje  nazwisko wdowy Toski Schulz oraz malarza Rolfa Schulz Wymienione przedmioty wraz z przedwojenną dokumentacją znajdują się w zbiorach Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.

Willa i jej otoczenie

Przez ponad stuletnie istnienie z zewnątrz willa Schulza uległa znacznym zmianom, z kolei jej wnętrze z niewielkimi zmianami zachowało pierwotny układ pomieszczeń i niektóre detale wystroju. Najpierw skupmy się bryle budynku. Jego powstanie przypada w momencie rozkwitu stylu w architekturze zwanym secesją i cechy charakterystyczne dla tego stylu są tu jak najbardziej widoczne. W architekturze stawiano przede wszystkim na estetykę. Stąd secesyjne elewacje zdobione były ornamentami przypominającymi formy roślinne a także postacie i twarze kobiet. Ogół charakteryzują miękkie i giętkie linie oraz obłe kształty. Przywiązywano uwagę zwłaszcza do detali – bogate zdobnictwo i ornamentyka dotyczą także klamek, balustrad czy ogrodzeń. Po ozdobnych ornamentach na elewacji budynku nie ma śladu, ale zachowały się małe detale w postaci zdobień ram okiennych, drzwi i klamek. Na zachowanych zdjęciach zauważyć można sztukaterię na elewacji wokół okien o cechach florystycznych, nad drzwiami wejściowymi umieszczona była płaskorzeźba przedstawiająca twarz kobiety, na elewacji południowej malowidło.

Budynek kilkakrotnie był przebudowywany, głównie na zlecenie samego Waltera Schulza, ostatnia przebudowa z roku 1934 na wniosek wdowy po malarzu Toski Schulz na których widać od strony północnej obszerną werandę z wyjściem na ogród, nad nią balkon, a na elewacji wszystkie ornamenty zdobiące budynek (wraz z niewyraźnym malowidłem od strony południowej).

Dosyć szybko, bo już w 1913 przebudowie uległa część piwniczna od strony ulicy Partyzantów (dzisiejsza część ze sklepem). W miejsce dwóch okien powstało jedno duże. Przebudowa najpewniej miała związek z wcześniej wspomnianym montażem pieca na paliwo stałe. W listopadzie 1927 zaprojektowano i pewnie niedługo potem zostało wybudowane ogrodzenie z metalowych prętów na podmurówce, w górnej części uformowanych w koła
z kulami. Ogrodzenie istnieje do dziś z dwoma wycięciami, jedno stanowi furtkę na parking BGSW (dawniej ogród), drugie umożliwia zejście do sklepu w części piwnicznej budynku.

W roku 1929 Schulz kazał przebudować werandę, zmieniając przeszkloną część
w murowaną ścianę z jednym dużym oknem. Wszystkie dotychczasowe zmiany dokonywał ten sam architekt Hans Fiek. Możliwe, że to on jest autorem projektu całego budynku.

Przyznam, że kiedy zobaczyłam najwcześniejsze zdjęcia, byłam oburzona, że tak piękny budynek został tak bardzo oszpecony poprzez likwidację balkonu. Byłam wręcz przekonana, że dobudowane pomieszczenie nad byłą werandą z dwoma niepasującymi do całości oknami, to wytwór czasów współczesnych. W jakim szoku byłam, gdy okazało się, że przebudowy kazała dokonać wdowa po Walterze Toska Schulz w roku 1934. Projekt przebudowy dokonał architekt Herbert Albrecht. To była najbardziej radykalna zmiana w wyglądzie willi. Od tamtej pory bryła budynku nie uległa zmianie, za to zmianie uległa elewacja podczas remontu w roku 1961 na zlecenie Rejonu Eksploatacji Dróg Publicznych.

Wnętrze budynku nie uległo większym zmianom. Został zachowany pierwotny układ pomieszczeń, zwłaszcza na pierwszej kondygnacji. Do kamienicy wchodzi się po granitowych schodach przez solidne drewniane drzwi do niewielkiego wiatrołapu (tu zachowane fragmenty posadzki z płytkami ceramicznymi z ornamentem w kształcie koła)
a dalej do przestronnego holu z kominkiem. Stąd były przejścia do innych pomieszczeń parteru: do kuchni, jadalni i gabinetu. Hol i jadalnię łączą potężne dwuskrzydłowe rozsuwane drzwi. Zachowały się niektóre detale wystroju. Szczególnie w holu głównym mamy do czynienia z ozdobną boazerią i drewnianymi kasetonami na suficie. Z oryginalnego wystroju zachowane są również drzwi oraz kaloryfery. Układ pomieszczeń na piętrze również nie uległ wielkim zmianom. Jeszcze za czasów Waltera Schulza, podczas przebudowy werandy
i balkonu dokonano niewielkich zmian dotyczących osadzenia drzwi wejściowych do niektórych pomieszczeń.

Święty Jerzy

Niewątpliwie najbardziej interesujący jest fakt, że na elewacji południowej, czyli od strony ulicy Podgórnej, pomiędzy dwoma oknami, znajdowało się malowidło przedstawiające Świętego Jerzego zabijającego smoka. Zadziwiające jest, że o tym fresku wie wiele osób zamieszkujących okolicę i przebywających w budynku, ale nikt nigdy go nie widział…

Udało mi się dotrzeć do osoby, która od dziecka mieszkała w niedalekim sąsiedztwie. Jest nią pan Kazimierz Jałowczyk – absolwent Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w zakresie konserwacji zabytków i grafiki warsztatowej, doktor malarstwa. Dziś Adiunkt w Pracowni Malarstwa Instytutu Wzornictwa Politechniki Koszalińskiej. Tak się składa, że doskonale pamięta malowidło, wspomina, że codziennie przechodził tą drogą i oglądał obraz, który na zawsze utkwił mu w pamięci. Z racji wykształcenia i posiadanych umiejętności, pan Kazimierz zobowiązał się przenieść obraz zapisany w pamięci na kartkę, na co czekam z niecierpliwością. Kto wie, może w przyszłości będzie możliwość przeniesienia obrazu z kartki na ścianę i odtworzenie malowidła w jego pierwotnym miejscu. A może to nie będzie konieczne?… Jest jeszcze jedna rzecz, która na dzień dzisiejszy pozostaje bez wyjaśnienia. Pan Jałowczyk pamięta generalny remont elewacji budynku na początku lat 60-tych ubiegłego stulecia. Wspomina, że widział jak robotnicy „miotłami chlapali tynkiem po ścianach” zakrywając wszelkie znajdujące się na nich elementy ozdobne. Twierdzi, że na 80% Św. Jerzy wciąż jest pod tynkiem. Jeśli to prawda, jego odkrycie byłoby ogromnym wydarzeniem.

Tak się składa, że Święty Jerzy jest patronem harcerzy na całym świecie. W harcerstwie polskim od samego początku uważano dzień 23 kwietnia za święto harcerzy. Tego dnia w roku 303 Jerzy zmarł śmiercią męczeńską. Piąty punkt prawa harcerskiego – „Harcerz postępuje po rycersku” nawiązuje do postawy Świętego Jerzego, postawy rycerza dzielnego, walczącego
z przeciwnościami w sposób uczciwy i godny naśladowania. Byłoby to wielkie wydarzenie, gdyby na ścianę budynku będącego siedzibą Komendy Hufca ZHP Ziemi Słupskiej powrócił wizerunek Świętego Jerzego, zwłaszcza,  że w tradycji naszego hufca jest coroczny Bieg Św. Jerzego organizowany w okolicach dnia 23 kwietnia, który z roku na rok budzi coraz większe zainteresowanie, także wśród mieszkańców miasta niezrzeszonych w ZHP.

Herb

Podobna sytuacja dotyczy okazałego herbu, który miał wisieć w podwórku nad garażem, na bocznej ścianie dzisiejszej Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej. Herb pamięta nie tylko pan Kazimierz Jałowczyk, ale inne osoby zamieszkujące okolice. Herbu wcale nie trzeba było daleko szukać, gdyż dziś zdobi jedną ze ścian klatki schodowej BGSW, gdzie trafił po długoletniej konserwacji w Toruniu. Zastanawiające jest dlaczego tak okazała rzecz zdobiła mało widoczne podwórko? Ściana nad garażem raczej nie mogła być pierwotnym miejscem ekspozycji herbu. W tym momencie warto przyjrzeć się zachowanym przedwojennym fotografiom. Na ozdobnym naczółku okna elewacji frontowej widnieje herb. I tak jak na zdjęciach budynku jeszcze sprzed przebudowy, gdzie herb ma formę płaskorzeźby i jest elementem ozdobnej sztukaterii, tak po przebudowie nad oknem widnieje już bardziej przestrzenna forma herbu z wyraźnie widoczną tarczą. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jest to ten sam herb, który potem zdobił podwórko. W roku 1961 odbył się gruntowny remont budynku, podczas którego pokryto elewację nową warstwą tynku zakrywając (bądź skuwając) wszystkie ozdobne ornamenty wraz z malowidłem Świętego Jerzego. Podejrzewam, że prawdopodobnie komuś było żal niszczyć herb i dlatego został przewieszony w inne miejsce.

Można by pomyśleć, że herb mógł być herbem rodowym rodziny Schulzów, jednak nic bardziej mylnego. Przeszukiwałam herbarze rodów pomorskich, pruskich i polskich,
niestety bez efektu. Dopiero na właściwą drogę w poszukiwaniach nakierował mnie Tomasz Urbaniak – historyk, pasjonat, tropiciel przeszłości, który z pasją i zaangażowaniem odkrywa tajemnice Słupska, autor wielu publikacji. Czerwona tarcza, a w środku trzy białe tarcze to od czasów średniowiecza symbol cechu malarzy i lakierników. I choć o słupskich cechach wiele wiadomo, zachowało się mnóstwo pamiątek po garncarzach, konwisarzach, szewcach, garbarzach, tak po malarzach nic… Osadzenie herbu na ścianie prywatnej willi musi świadczyć o tym, że Walter Schulz – malarz i lakiernik – był członkiem cechu bądź był z nim emocjonalnie związany. Możliwe również, że za czasów Schulza taki cech już nie istniał, a wiadomo, że Schulz dbał o dziedzictwo i zaopiekował się herbem. Kolejna sprawa do wyjaśnienia.

 Zarządcy budynku

To, że budowniczym i wieloletnim mieszkańcem budynku był Walter Schulz już wiemy. Księgi adresowe podają jeszcze kilkoro mieszkańców, np. księga z roku 1931 podaję, że willę zamieszkiwał Walter, Rolf oraz Ruth Schulz – nauczycielka (żona?). Z roczników podanych w „Stolper Heimatblat: wynika, że w roku1932 Walter Schulz wziął ślub z Paulą. Zmarł prawdopodobnie w roku 1933, a księgi adresowe z 1934 podają, że kamienicę przejęła wdowa o imieniu Toska. Interesujące, że w przeciągu trzech lat w życiu Waltera były trzy kobiety.
Po śmierci Schulza najprawdopodobniej dalej prowadzona była pracownia malarska w tym miejscu przez Rolfa Schulza. Księgi z roku 1938 podają mieszkańców: Toskę, Rolfa i Margarettę – pomoc domową. Dzieje historyczne, wydarzenia drugiej wojny światowej i okres przesiedleń sprawiły najpewniej, że Schulzowie, tak jak inne niemieckie rodziny zamieszkujące Słupsk, opuścili swój dom. W Słupsku zostały puste domy, mieszkania, gospodarstwa… Zaczęła tu napływać ludność polska z różnych terenów Polski, także z kresów. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że w kamienicy w latach 1946-1949 mieszkał i prowadził swój gabinet doktor medycyny Tadeusz Bystrzyński. Z jakich przyczyn zakończył swoją działalność, nie wiem. Budynek zmienił swoją funkcję z mieszkalnej na użytkową i mieścił się w nim Rejon Eksploatacji Dróg Publicznych. Niestety nie udało mi się odnaleźć jakichkolwiek informacji, ani też dotrzeć do osób, które tu pracowały, ale uważam, że takie informacje wciąż są jeszcze do odkrycia. Pamiątką po REDP są polskie napisy naniesione na planie parteru z roku 1934 (patrz str. 10). Od roku 1989 budynek stał się siedzibą Komendy Chorągwi Środkowopomorskiej w Słupsku i Komendy Hufca Ziemi Słupskiej. Wraz z nowym podziałem administracyjnym kraju w roku 1999 Chorągiew Słupska została wchłonięta przez Chorągiew Gdańską. Kamienica, będąca własnością miasta, pozostała w zarządzaniu harcerzy Hufca ZHP Ziemi Słupskiej i tak jest do dziś.